Mniej osób wychodzi za mąż - i to dobrze



Jaki Film Można Zobaczyć?
 


Małżeństwo Pop Art Getty

W ciągu tygodnia pełnego strasznych rzeczy dziennik 'Wall Street opublikował esej zatytułowany „ Tani seks i upadek małżeństwa ', który zastanawiał się: „Dlaczego małżeństwo jest na odwrocie wśród młodych Amerykanów? Ponieważ teraz mężczyznom znacznie łatwiej jest znaleźć satysfakcję seksualną poza małżeństwem ”.



„Kobiety: niszczą wszystko swoją dziwką” jest, jak sądzę, zabawną teorią na artykuł, jeśli czytelnicy nienawidzą kobiet.



Jednak pogląd, że niezamężni młodzi ludzie uprawiają seks w niespotykanej dotąd ilości, jest w rzeczywistości bezpodstawny. Studia z Archiwa zachowań seksualnych wskazują, że seks pozamałżeński faktycznie spada. Szacuje się, że osoby z wyżu demograficznego mają średnio 11 partnerów seksualnych w ciągu swojego życia, podczas gdy milenialsi mają mieć tylko ośmiu.



Jest zrozumiałe, że kobiety i mężczyźni uprawiają mniej tani i łatwy seks.

No cóż.



„Szacuje się, że osoby z wyżu demograficznego mają 11 przeciętnych partnerów seksualnych w ciągu swojego życia, podczas gdy milenialsi mają mieć tylko ośmiu”.



Autor artykułu, Mark Regnerus, twierdzi, że „Moje własne badania wskazują na prostsze i bardziej pierwotne wyjaśnienie spowolnionego tempa ku małżeństwu: dla amerykańskich mężczyzn seks stał się raczej tani. W porównaniu z przeszłością wiele kobiet oczekuje obecnie niewielkiej kwoty w zamian za seks, jeśli chodzi o czas, uwagę, zaangażowanie czy wierność ”.

Aby to zilustrować, przytacza wywiad z 24-letnim Kevinem, który nie wychodzi za mąż, „ponieważ jeszcze nie skończyłem być głupi. Nadal chcę wyjść i uprawiać seks z milionem dziewczyn… Dziewczyny łatwiej wprowadzać w błąd niż faceci, po prostu kłamiąc lub po prostu nie dbając o to. ”



Prawdą jest, że mniej osób zawiera związki małżeńskie. Może dlatego, że ludzie tacy jak Kevin nie powinni się żenić.

Kevin brzmi jak zwykły kłamca, który uważa swoich partnerów seksualnych za trofea.

Czy wyrośnie z tych cech? Nie wiem. Może! Nie powinien się ożenić, dopóki tego nie zrobi.



A powodem upadku małżeństwa jest to, że dzięki Bogu Kevin nie musi już wychodzić za mąż w wieku 24 lat. Nie powiedzą mu, że musi wziąć żonę, jeśli chce awansować w swojej firmie.

Co ważniejsze, kobiety nie muszą go poślubiać.

Wiele z presji społecznych, które kiedyś zmuszały kobiety do zawierania małżeństw, których nie chciały - niezależnie od tego, czy nie były one w stanie samodzielnie zarabiać na życie w sile roboczej, czy też były zmuszane do noszenia niechcianych ciąż - nie istnieją dla tego samego stopień, który kiedyś zrobili. To bardzo dobra rzecz dla wszystkich.

„Wiele presji społecznych, które zmuszały kobiety do zawierania małżeństw, których nie chciały, nie istnieje w takim samym stopniu. To bardzo dobra rzecz dla wszystkich ”.

Regnerus twierdzi: „To (zmniejszenie liczby małżeństw) było częściowo spowodowane kontrolą urodzeń”, więc spójrzmy na świat w czasach, gdy kobiety w Ameryce miały mniejszy dostęp do kontroli urodzeń. Powiedzmy, że świat sprzed 50 lub 60 lat.

To ponure miejsce.

Świat wielu małżeństw, na który Mark Regnerus zdaje się patrzeć przez różowe, nostalgiczne okulary? Relacje w tamtym świecie były złe. Ci faceci, którzy piszą te artykuły, zawsze wyglądają, jakby obejrzeli trzy odcinki programu Zostaw to Beaver i myślałem, że to dokument.

Nie było.

Może ta era była dobra dla żonatych mężczyzn. Jeśli jednak chcesz zobaczyć, jak wyglądał świat zamężnych kobiet, przeczytaj kilka książek napisanych przez kobiety przed rewolucją seksualną. Polecam Najlepsze ze wszystkiego (gdzie kobieta jest przepełniona głębokim wstydem, ponieważ miała czterech partnerów seksualnych) lub Grupa (gdzie mężczyzna wprowadza żonę do instytucji bez jej zgody). Zasadniczo sedno tych książek polega na tym, że „kobieta jest w przerażająco okropnym związku i wszyscy zgadzają się, że powinna się go trzymać, ponieważ, tak naprawdę, jakie są inne dostępne opcje?” Relacje w tych książkach wydają się absolutnie przerażające według dzisiejszych standardów.

Szczerze mówiąc, nawet związek między Lucy i Rickym Kocham Lucy - w epizodach, w których wydaje się, że jest bliski uderzenia jej - wydaje się niezwykle niepokojący oglądane przez nowoczesny obiektyw . Trudno sobie dziś wyobrazić sitcom, w którym przesłanka dla odcinka brzmiałoby: „Sąsiedzi myślą, że główny bohater uderzył żonę w twarz, pojawiają się komediowe urazy”.

Ale z drugiej strony, podczas gdy przemoc domowa jest problemem w każdym wieku, stopień, w jakim została znormalizowana 50 lat temu, jest przerażający. W 1964 roku Czas magazyn pisał o tym, że bicie swoich żon przez mężczyzn było prawdopodobnie dobrą rzeczą dla tych żon. Określali to jako: „Gwałtowna, tymczasowa terapia”.

W Praca małżeńska , Kristin Celello odnosi się do felietonistek z lat 50. XX wieku, którzy sugerowali żonom, których mężowie byli podatni na przemoc, że przestrzeganie programu unikania kłótni, zaspokajania kaprysów mężów, pomagania im się zrelaksować i dzielenia się ciężarem, „sprzyja harmonii” w domu i „Szczęśliwe żony”.

Czuję, że niczego nie psuję, kiedy to mówię wszystko, co wiemy dzisiaj o przemocy domowej sugeruje, że rada nie zadziała.

Artykuł opinii z lat 50 czy kobiety powinny otrzymywać lanie, czy nie wywołane odpowiedzi od mężczyzn, takie jak „założę się, że to ich uczy, kto tu rządzi” i „tak, większość z nich i tak do nich przychodzi”, a także od mężczyzny, który radośnie mówi o uderzeniu żony szczotką do włosów.

„Kiedy żony nie były bite, były oszukiwane”.

Kiedy żony nie były bite, były oszukiwane. Badanie Alfreda Kinseya wykazało to w 1953 roku 50 procent żonatych mężczyzn oszukiwało . Kobiety były nieco lepsze, ale nadal oszukiwały w około 26 procentach.

Można śmiało powiedzieć, że małżeństwa w tamtych czasach nie wydawały się naprawdę szczęśliwe.

Aby to wszystko przywrócić do dnia dzisiejszego: to dlatego, że małżeństwo nie zmienia ludzi takich jak Kevin w dobrych partnerów. Zmienia ich w osoby, które są teraz zamężne, a co za tym idzie, mają złe małżeństwa.

Małżeństwo to nie magia, bez względu na to, co próbują ci powiedzieć konserwatyści. Nie sprawi, że związek, który nie jest już szczęśliwy, stanie się szczęśliwym. Nie sprawi, że partner, który kłamie, będzie prawdomówny. Nie sprawi, że ktoś, kto jest agresywny, będzie łagodny. Nie sprawi, że ktoś, kto oszukuje, stanie się wiernym.

Pozwoli ci to nazywać się „mężem” i „żoną”, co jest świetne, jeśli lubisz takie rzeczy. Zostaniesz przyjęty natychmiast, jeśli któryś z was jest w szpitalu. Może pomoże też w ubezpieczeniu zdrowotnym. Jest naprawdę dobra impreza towarzysząca małżeństwu, z mnóstwem ludzi, których kochasz i pysznymi ciastami.

Ale to jest o tym. Jeśli jesteś w szczęśliwym związku, to prawdopodobnie dużo. Jeśli jesteś w nieszczęśliwym związku, nic z tego nie zrobi różnicy.

„Musimy skupić się na tym, jak ludzie mogą mieć umiejętności, które uczynią ich dobrymi partnerami, którzy będą w stanie opiekować się drugim człowiekiem i być wrażliwym na nie”.

Więc dzięki Bogu, ludzie nie są dziś pod taką presją, by wiązać się w związkach powodujących nieszczęście. Tymczasem małżeństwa, które tworzymy? Cóż, to, czego im brakuje w ilości, wydają się nadrabiać jakością. Dziewięćdziesiąt trzy procent milenialsi mówią, że są szczęśliwi w swoich małżeństwach (64 procent twierdziło, że jest „wyjątkowo szczęśliwych”). Milenialsi oszukują swoich małżonków w zaledwie 12 procentach, co stanowi ogromną redukcję w porównaniu z tym, czego można się było spodziewać w latach 50. i 60. Być może więc nie jest to zaskakujące spadają wskaźniki rozwodów od lat 90.

co się stało z domem towarowym Todd Chrisley?

Może to być spowodowane tym, że ludzie, którzy chcą przespać się z milionem kobiet (Cześć, Kevin!), Mogą po prostu nadal to robić, zamiast poślubiać kogoś z poczucia obowiązku i oszukiwać.

Naprawdę nie musimy skupiać się na tym, jak sprawić, by więcej osób brało ślub tylko po to, by się pobrać. Musimy skupić się na tym, jak ludzie mogą mieć umiejętności, które uczynią ich dobrymi partnerami, którzy będą w stanie opiekować się drugim człowiekiem i być wrażliwym na niego. Musimy porozmawiać z ludźmi o tym, co składa się na dobre małżeństwa, a nie tylko małżeństwa. Ponieważ tego właśnie wszyscy chcą.

A to oznacza nadzieję na świat, w którym jedynymi osobami, które się pobierają, są osoby, które naprawdę chcą się pobrać.