Sezon 7 Game of Thrones to jak dotąd rozczarowanie



Jaki Film Można Zobaczyć?
 


Lokalizacje filmowania GoT HBO

Po raz pierwszy od dwóch lat oglądam Gra o tron w czasie rzeczywistym nie mogłem się doczekać końca niedzielnego odcinka. Zazwyczaj jestem tak zainwestowany w fabułę, że jestem zaskoczony, gdy napisy końcowe pojawiają się 50-60 minut później. Ale w tym odcinku, mniej więcej w czasie, gdy Tycho Nestoris Marka Gatissa przybył z nudną komplikacją - skarbce Lannisterów są puste, a Cersei jest winna złoto Żelaznego Banku - spojrzałem na swojego laptopa, otwartego z notatkami i oznaczyłem godzinę: 9:32 PO POŁUDNIU. Kilka minut później, niewzruszony działaniem Brana „Wiem wszystko”, sprawdziłem ponownie: 9:46. Dlaczego to się poruszało tak wolno?



Przed rozpoczęciem nadawania sezonu 7 Todd VanDerWerff w Vox ostrzeżony przed „klątwa przedostatniego sezonu”, która dotknęła takie prestiżowe programy telewizyjne jak Amerykanie , Szaleni ludzie , i Soprano :



( Gra o tron ) znajduje się w miejscu, w którym zasadniczo musi poświęcić cały sezon na wywoływanie konfliktów, zamiast zaczynać je niszczyć. I nic nie jest mniej przyjemne do oglądania niż scenarzyści programu telewizyjnego przenoszący postacie, aż znajdą się we właściwych miejscach na planszy.

W trzech wyemitowanych dotychczas odcinkach Gra o tron wypełnia to proroctwo, a potem niektóre: postacie są płaskie, ramy czasowe zostały skompresowane, dialog jest tandetny, a fabuła jest boleśnie przewidywalna.



Zacznijmy od Eurona Greyjoya, który jak dotąd wydaje mi się największym wykroczeniem. Podczas gdy sceny Eurona z zeszłego sezonu, choć krótkie, zapowiadały zarozumiałego, nieco wytrąconego z równowagi morskiego geniusza i godną walkę z dowolnym bohaterem, którego w końcu spotka, w tym sezonie Euron mocno opiera się na wszystkich stereotypach najbardziej nudnego rodzaju nikczemności: spragniony celebrytów i żarłoczny seksualnie. Pragnienie władzy w zeszłym sezonie zostało zastąpione przez oklepane pragnienie kultu - „To jest życie” - zauważa, gdy wiwatujący tłum wita go w Królewskiej Przystani - i jego pogarda dla „wielkich lordów Westeros”, opanowanych przez naglące pragnienie do łóżka Cersei. Jego nowy, zgrabny wygląd i zamiłowanie do uwodzicielskich frazesów (`` Odkąd byłem małym chłopcem, chciałem dorosnąć i poślubić najpiękniejszą kobietę na świecie '') kontrastuje z zuchwałym, zalanym wodą Euronem, który skrytykował swojego siostrzeńca Theona za używając słowa „galivanting”.



Nie mam wątpliwości, że ostatecznym celem Eurona jest Żelazny Tron, ale jego dziecinna obsesja na punkcie sławy i jego penisa, nie wspominając o jego nowo odkrytym upodobaniu do teatralności i kwiecistego języka, wydaje się niewiarygodny po zuchwałym anarchiście z sezonu 6. Nie mam na myśli braku szacunku dla Pilou Asbæk, który z całych sił stara się, aby Euron wydawał się wiarygodny w swoim dialogu, ale nikt nie może szczerze powiedzieć: „Nie ma to jak miłość do ludzi”, nie wywołując parskającego zażenowania. W zeszłym sezonie Euron wyglądał, jakby nic nie powstrzymało przed zdobyciem tronu; w tym sezonie jest zbyt rozproszony łupami wojennymi dla jego własnego dobra, co może znacznie ułatwić zabicie go, jeśli to jest (najprawdopodobniej) celem scenarzystów.



Fabuła Eurona jest również częścią niefortunnego trendu załamania osi czasu, który jest plagą tego sezonu. W mniej niż trzech odcinkach podróżował z Królewskiej Przystani, aby zaatakować statki Yary i Theona, a następnie wrócił, aby przedstawić swoich więźniów Cersei. Bran podróżował z Muru do Winterfell w trzech odcinkach, a Jon Snow dotarł do Smoczej Skały z Winterfell w mniej niż jednym odcinku. W nowym utworze dla Vox opublikowany w tym tygodniu VanDerWerff argumentuje ta prędkość jest konieczna, aby historia się rozwijała, ale nie zgadzam się. Jak Lauren Sarner napisał w Inverse pod koniec ostatniego sezonu ” Dostał wcześniej zadał sobie trud ustalenia, ile czasu zajmuje podróżowanie. W sezonie 6 scenarzyści złamali własne zasady. Przestrzeganie ustalonych zasad twojego świata to Fantasy Writing 101 - i nie powinno się to rozpadać przez sześć sezonów ”. To po prostu nielogiczne, że Jon Snow dotarł do Smoczej Skały tak szybko, kiedy my jesteśmy nadal czekając, aż Arya dotrze do Winterfell. (Tak, znam George'a R. R. Martina zajął się tym w swoich książkach , ale mówimy tutaj o programie telewizyjnym.) Kiedy scenarzyści programu lekceważą własne zasady, podważają wiarygodność fikcyjnego świata, widzowie spędzili dziesiątki godzin, zagłębiając się w nim i ryzykując trwale utratę wiary.