Mój pierwszy rok małżeństwa prawie skończył się rozwodem



Jaki Film Można Zobaczyć?
 


Rękaw, tekstylia, odzież wierzchnia, kołnierz, płaszcz, marynarka, moda, koronka, zdobienie, beż, Getty Images



- Więc… jak tam życie małżeńskie?



Nienawidzę tego pytania. Wymaga ode mnie szybkiego stania na nogach i posiadania zawsze przygotowanych na próbę odpowiedzi. Po perfekcyjnym ślubie, wstydziłam się przyznać innym (i sobie), jak trudne było życie małżeńskie. Te niewinne śledztwa wydawały się torturą; były ciągłym przypomnieniem doskonałego życia, jakie wyobrażałem sobie w chwili, gdy złożyliśmy śluby. Mój mąż i ja walczyliśmy i gdybym nie znalazł metod na wskrzeszenie związku, który sprawiłby, że z podekscytowaniem przyjęłam jego oświadczyny, po niecałym roku małżeństwa zmierzalibyśmy do rozwodu.



Żeby było jasne, kocham swojego męża. Dzielimy razem wspaniałe życie na Manhattanie i w żaden sposób nie chcę poniżać małżeństwa. Chciałbym jednak położyć kres temu, że pierwszy rok małżeństwa jest „fazą miesiąca miodowego” pary. Nie zawsze jest sexy i nie jest to łatwe. Nie żałowaliśmy, że zdecydowaliśmy się spędzić razem życie, ale uśmiechnięte zdjęcia nas i naszych nowożeńców na Facebooku nie pasowały do ​​naszej rzeczywistości.

powstanie bohatera tarczy, odcinek 19, data premiery angielskiego dubu
Zobacz ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Natashę Huang Smith (@ jetset.away)



Nasza historia zaczęła się jak wiele wielkomiejskich historii miłosnych. Przeprowadziłam się do Nowego Jorku z San Francisco w wieku 24 lat, aby rozpocząć karierę w branży modowej po zakończeniu pięcioletniego związku. Byłem gotowy na nowy początek i słyszałem niesamowicie ekscytujące historie o randkach w Nowym Jorku (czytaj: obejrzałem każdy odcinek Seks w wielkim mieście -wiele razy). Po serii randek i nieudanych krótkoterminowych relacjach spotkałem JP na imprezie branżowej i od razu się udało. Jego czarująca postawa, niezaprzeczalny duch, a przede wszystkim szczera dbałość o każde słowo, które wypowiedziałem, były ujmujące.



Od samego początku JP i ja zawsze mieliśmy super łatwy, zabawny i pełen przygód związek. Prawie nigdy się nie kłóciliśmy; gdybyśmy tak zrobili, była to pseudobójka w sklepie spożywczym o ekologicznych jajach kontra bezklatkowej. Nasz romans rozpoczął się jako najlepszy rodzaj łatwego i łatwego połączenia - tego typu rzeczy, o których czytasz, a które nigdy nie sądzisz, że kiedykolwiek ich doświadczysz. Mieliśmy naturalny związek, który był niewymuszony i umawialiśmy się na randki, które sprawiały, że zapomnieliśmy, że wszyscy inni istnieli. Odbyliśmy wspaniały seks i niezapomniane rozmowy, które wciąż nas rozśmieszają - nie było wątpliwości, że bardzo się w sobie zakochywaliśmy.

spotkałem człowieka na londyńskim moście żart

Nigdy nie wyobrażałem sobie, że będę miał 30 lat, świeżo po ślubie i w separacji.



Zawsze byłem typem towarzyskim, ale JP był domem, wygodnym pobytem i Netflixingiem w piątkowy wieczór. Byłem Carrie Bradshaw, który chciał iść na otwarcie Bungalow 8; był Aidenem, bardziej niż szczęśliwym, mogąc zostać w domu z kubłem kurczaka. W naszych latach randkowania ta rozbieżność nigdy nam nie przeszkadzała. Sprawiliśmy, że to zadziałało; poszliśmy na kompromis.

W końcu zamieszkaliśmy razem. Manhattan nie był miastem, w którym mogłem sobie pozwolić na opłacenie czynszu w mieszkaniu, w którym nigdy nie spałem. Ale w przeciwieństwie do tego, co sobie wyobrażałem, nasza decyzja o wspólnym życiu nie była romantyczna, była logiczna i ważna… z faktu. Zniknęła nadzieja, że ​​JP zaproponuje ten pomysł i moje omdlenie, gdy trzymaliśmy się za ręce i polowaliśmy na mieszkanie na Manhattanie. Wspólne życie miało sens; po dwóch latach randek dzieliliśmy mieszkanie o powierzchni 500 stóp kwadratowych z widokiem na rzekę i oficjalnie zaznaczyliśmy pole „następny etap” w naszym związku.

Nie jestem do końca pewien, gdzie zgubiliśmy drogę, ale nasza niegdyś tradycja przechodzenia przez drzwi i obejmowania się w powolnym tańcu przerodziła się w nawet nie witanie się ani żegnanie. Drobne kłótnie na temat sprzątania, prania i tego, ile mam ubrań, miały miejsce, gdy zanikały randkowe noce. Spędziliśmy razem dużo czasu, ale jakość brakowało czasu. Zrozumiałem, że relacje przechodzą przez wzloty i upadki, ale gdy kłótnia trwała, obawiałem się, że to nas złamie. Gdybyśmy nie mogli przeżyć wspólnego życia, prawdopodobnie nie poradzilibyśmy sobie z niczym innym.



Doszliśmy do wniosku, że nasze problemy zaczęły się i skończą na naszym malutkim kawalerce, więc przenieśliśmy się do dużej sypialni. Zaczęliśmy przywracać nasze urocze tradycje; odręczne notatki miłosne samoprzylepne pojawiły się ponownie w sekretnych, ukrytych miejscach w całym mieszkaniu, a nasz związek wydawał się powoli wypełzający z powrotem w światło.

Odzież, włosy, uśmiech, ludzie, fryzura, płaszcz, koszula, fotografia, odzież wierzchnia, szczęśliwy,
Autorka i jej mąż na przyjęciu zaręczynowym.
Michael Cinquino

JP zaproponował mi w Grand Central po najbardziej zawiłym polowaniu na śmieciarzy w całym mieście, ze wskazówkami ukrytymi tylko w miejscach, w których byliśmy na randkach. Były nawet wskazówki ukryte głęboko w fałdach książek w Bibliotece Publicznej w Nowym Jorku - włożył w to tak wiele do myślenia i chwila była idealna. Wiedziałem, że miałem ogromne szczęście, że znalazłem tego niesamowitego mężczyznę, który kochał mnie za wszystko, czym jestem i tak bardzo, jak tylko mogłem.

Nasze plany zawarcia związku małżeńskiego w kościele katolickim wymagały od nas ukończenia Pre Cana, poradnictwa przedmałżeńskiego, aby mieć pewność, że omawiamy kwestie, które najczęściej prowadzą do rozwodu. Rozmawialiśmy o finansach, rodzinie, teściach, osobowościach, kwestiach złości oraz ogólnych kontrolach i równowadze. Ślub w wieku 30 lat utwierdził mnie w przekonaniu, że jestem lepiej przygotowany do życia małżeńskiego niż dwudziestokilkuletnia panna młoda. Nie spodziewałem się jechać na zachód słońca i nie spodziewałem się bajki. Nie myśląc, że potrzebujemy Pre Cana, ale konieczność zrobienia tego sprawiła, że ​​byłem jeszcze bardziej pewny, że jesteśmy przygotowani do małżeństwa - po dwóch latach wspólnego życia i czterech latach randek czuliśmy się już jak małżeństwo.

powstanie tarczy bohater autor

Planowanie ślubu było zdradliwe i przytłaczające; a roczna organizacja była doskonałą rozrywką i wymówką. Rozwikłałam wszelkie kłótnie związane z planowaniem stresu i zagłębiłam się w koordynację moich niestandardowych strojów, obrusów i przysług, nie biorąc pod uwagę, że idealny ślub nie jest równoznaczny z idealnym małżeństwem. Miesiące po naszym ślubie przyłapałem się na tym, że przeglądałem nasze wspaniałe zdjęcia i ponownie oglądałem nasz ślubny film, mając nadzieję na odzyskanie tych prawdziwych emocji. Co to był za „etap miesiąca miodowego”, o którym wszyscy mówili? Zwalczyłem pustkę pełnym pokarmem społecznym; szybkie przejrzenie mojego konta na Facebooku lub Instagramie i nigdy nie wyobrażasz sobie, że urocza para na zdjęciu będzie tą, której związek rozpadał się z każdym postem.

Po około sześciu miesiącach bycia mężem i żoną czułem się, jakbym zawodził w małżeństwie. Tak szybko straciliśmy to, co uważałem za solidny fundament. Wiedziałem, że mam mężczyznę, który mnie kocha i którego w zamian kocham, ale nasze interakcje były monotonne i beznamiętne. W niczym nie przypominaliśmy zdjęć z miesiąca miodowego, które publikowałem.

Mam raczej dominującą osobowość i to nieumyślnie nadało ton naszemu związkowi. Kiedy się spotykaliśmy, JP nigdy nie opierał się moim sugestiom, sposobowi życia, decyzjom, które podejmowałem, tym, jak się zachowywałem - to było tak, jakby nic, co kiedykolwiek robiłem, mu nie przeszkadzało. Teraz zaczynałem czuć, że wszystko, co zrobiłem, dostało się pod jego skórę - i odwrotnie. Nasze rozmowy przeszły od omawiania celów, pasji i realizacji marzeń do jakości pogody; byliśmy w zasadzie współlokatorami.

Zwalczyłem pustkę pełnym pokarmem społecznym; szybkie przejrzenie mojego konta na Facebooku lub Instagramie i nigdy nie wyobrażasz sobie, że urocza para na zdjęciu będzie tą, której związek rozpadał się z każdym postem.

Mówienie o tym nie robiło dużej różnicy - tak naprawdę nie słuchaliśmy się nawzajem. Zdecydowałem się częściej wychodzić z przyjaciółmi i często podróżować w nadziei, że uzyskam jakąś perspektywę. Im więcej czasu spędzałem poza domem, tym zdawałem sobie sprawę, że nasza niegdyś przyjemna natura doszła do szczytu; tematy, które kiedyś określaliśmy jako filary, takie jak moje zamiłowanie do wieczornych wyjść, obsesja na punkcie podróży i jego bardziej skromny styl życia, kipiały w każdej kłótni małżeńskiej, która się pojawiła.

Zamiast naprawdę wcześnie wysłuchać głęboko zakorzenionych potrzeb siebie nawzajem, oboje założyliśmy, że nowość tytułów męża i żony złagodzi wszelkie napotkane przez nas problemy. Żyliśmy według społecznie akceptowalnej osi czasu (spotykanie się, randkowanie, zakochiwanie się, wprowadzanie się, zaręczyny, ślub, kupowanie psa, kupno domu, posiadanie dzieci…) bez pogodzenia się z tym, co było najlepsze dla jako para i jako jednostki. Zamiast mówić, co myślimy, przybieramy radosne miny. Przejście od „mnie” do „nas” wydawało się dość proste, ale po ślubie stało się równoważnym aktem znalezienia naszej indywidualnej niezależności w naszej rodzinie.

Po tygodniu spędzonym razem w Hamptons zdecydowaliśmy, że najlepiej będzie się rozstać. Byłem wybitny w każdym aspekcie, a moje życie wydawało się, że się rozpada; Nigdy nie wyobrażałem sobie, że będę miał 30 lat, świeżo po ślubie i w separacji. Nasze podejście do naszego małżeństwa doprowadziło nas do tego bolesnego miejsca. Skorzystaliśmy z naszego stanu cywilnego i założyliśmy, że ochroni nas to przed dniami, w których byliśmy zbyt leniwi, by się wysilić lub rzucać bolesne słowa podczas kłótni. Spędzanie naszych pierwszych Świąt Bożego Narodzenia w osobnym małżeństwie było bolesne. Nie byłam szczęśliwa w moim związku, ale bez niego byłam nieszczęśliwa.

Moja praca jako publicysta i konsultantka modowa polega na przedstawianiu najlepszej wersji moich klientów do publicznego spożycia - osobiście, w mediach społecznościowych i na zdjęciach. Przedstawianie ideałów i idealnego życia przychodzi mi naturalnie i nie miałem problemu z organizowaniem kampanii w mediach społecznościowych na temat mojego związku, zamiast zastanawiać się, jak być naprawdę szczęśliwym w małżeństwie. Autoportrety, aktualizacje statusu i kanały informacyjne tworzą podstawowy narcyzm, który podnosi się, gdy aktualizujesz swoje konta podczas kolacji ze swoim współmałżonkiem. Ale twoja „randkowa noc” z emoji! podpis pod zdjęciem topionego ciasta czekoladowego, którym się udostępniasz, może poczekać.

jak długo trwa mój film o bohaterach akademickich?

W ramach postanowienia noworocznego zgodziliśmy się pójść na konsultację dla par, podczas której zdaliśmy sobie sprawę, że nasze wspólne życie zostało zakłócone ciągłym dążeniem do doskonałości. Byliśmy daleko od tego - pod większością naszych argumentów była moja niechęć i odmowa rezygnacji z wolności i przygody, o których myślałem, że życie małżeńskie wymaga ode mnie porzucenia (zabawny fakt: tak nie jest) oraz jego frustracja związana z poczuciem potrzeby powstrzymania się jego myśli i uczucia pod pozorem kompromisu. Formalność terapii sprawiła, że ​​rozmawialiśmy, nie kłóciliśmy się i naprawdę wyrażaliśmy emocje; otwieraliśmy się i słuchaliśmy nawzajem pragnień i potrzeb. Miesiące później jesteśmy silniejszą parą i silniejszymi ludźmi indywidualnie. Nasze wieczory randkowe nie odbywają się już w gabinecie terapeuty. Uświadomienie sobie, że komunikowałem się z przyjaciółmi i internetem, podczas gdy on połykał emocje i nikomu się nie zwierzał, pomogło nam skupić się na komunikacji między sobą.

Czy to faux pas być młodą parą, która nie promienieje radością? Zaryzykuję. Szanse są, nie jestem sam. Przyrzekłem sobie, że już nigdy więcej nie zapytam innej młodej pary, jak traktuje ich życie małżeńskie - wiem lepiej. Jedyna różnica polega na tym, że kiedy ktoś zada mi to przerażające pytanie, mogę zwrócić się do mężczyzny trzymającego mnie za rękę i śmiać się porozumiewawczo, zanim odpowiem.

Natasha nadal podróżuje - z JP i bez niej - śledzi jej eskapady na swoim Instagramie @ jetset.away i na niej Blog .