Na zachód od Melrose i La Brea w Los Angeles, schowani za argentyńską restauracją na małym parkingu, siedzą: ponad tuzin zamaskowanych techników paznokci pilnie pracuje nad klientami między plastikowymi ściankami podczas południowej Kalifornii. najgorętsze lato w historii . W połączeniu z niezmiennie niezdrową jakością powietrza z powodu kilku pożarów lasów szalejących na Zachodzie, nie jest to luksusowe doświadczenie, do jakiego przyzwyczaiły się amerykańskie kobiety, ale nie spowolniło to biznesu. „Jest bardzo zajęty, ludzie będą czekać dwie godziny”, Amy *, która pracuje w Rozpieszczone ręce , mówi BAZAAR.com .
Dla Amy i jej zespołu pozostanie zamkniętym podczas pandemii nie wchodziło w grę. „Ostatnie zamknięcie trwało trzy miesiące i było to trudne” - mówi Amy, odnosząc się do niedawnej zmiany, która pozwoliła firmom nieistotnym na oferowanie usług na zewnątrz w celu generowania oszczędności biznesowych. „Nie chcemy siedzieć w domu i czekać, aż ktoś powie:„ OK, teraz możesz wesprzeć swoją rodzinę ”. Nosimy maski, używamy plastikowych barier i za każdym razem wykonujemy pedicure, używając wiader ze świeżymi wkładkami.”
Co więcej, mówi, że klienci noszą rękawiczki, aby wybrać kolory, wszyscy przechodzą kontrolę temperatury i utrzymują odległość sześciu stóp najlepiej, jak potrafią, chociaż klienci mówią, że nie zawsze jest to utrzymywane. Mimo to jest to lepsza konfiguracja niż większość salonów jest w stanie sobie poradzić: właściciel Pampered Hands chętnie wynajął parcelę po tym, jak inna firma w centrum handlowym została zamknięta, dając salonowi możliwość otwarcia w ciągu rzutu kamieniem od tymczasowo zamkniętej cegły - i ... moździerz.
Podobne konfiguracje można znaleźć w całym regionie. Od Hollywood po South Bay po Inland Empire - stoły, krzesła i zamaskowani technicy stoją na chodnikach i parkingach, a klienci ustawiają się w kolejce po polską naprawę. Tymczasem technicy mający lojalnych klientów i niezawodny transport oferują tłumnie wizyty domowe, pchanie skórek i malowanie paznokci na balkonach i stołach kuchennych. Co więcej, marki paznokci donoszą, że sprzedaż produktów rośnie w zawrotnym tempie, co wskazuje na zwiększone zainteresowanie samodzielnym wykonywaniem własnych paznokci. Krótko mówiąc, zmieniło się wszystko, co wiemy o manicure.
Zobacz ten post na InstagramiePost udostępniony przez Lollipop Nail Studio (@lollipopnailstudio)
W związku z pandemią COVID-19, stylistki paznokci i właściciele salonów w całym kraju zostali zmuszeni do dołożenia wszelkich starań, aby zapłacić czynsz i utrzymać otwarte salony, podczas gdy klienci przyzwyczajeni do świeżo lakierowanych dłoni stanęli przed niewygodnym pytaniem: Jak daleko się posuniesz, aby zrobić paznokcie?
Chociaż dla kogoś z zewnątrz może wydawać się głupie, a nawet nieodpowiedzialne, nawet pomyśleć o nadaniu priorytetu manicure podczas globalnej pandemii, która zabiła więcej niż 215 000 Amerykanów Jak dotąd, całościowe spojrzenie na pedicure na chodnikach i dynamicznie rozwijającą się podziemną gospodarkę w domach manis daje bardziej zniuansowany obraz. Dla Amerykanów ładne paznokcie to coś więcej niż ładne paznokcie - to oznaka sukcesu, kreatywne ujście, sposób, w jaki oceniają nas potencjalni partnerzy i pracodawcy, a także wiatrowskaz pokazujący, jak dobrze o siebie dbamy.
W Stanach Zjednoczonych jest około 54 000 salonów paznokci, które częściowo podsycają tę obsesję, chociaż liczba ta stale rośnie. spadanie w ostatnich latach. Teraz, w obliczu kryzysu zdrowotnego i następstw przypadkowej reakcji na pandemię, ten wyjątkowy amerykański przemysł nie tylko zmaga się z trudnościami, znajduje się na skraju załamania, które może kosztować setki tysięcy pracowników ich pracę i oszczędności.
Pragnienie posiadania ładnych paznokci można zobaczyć na całym świecie, ale chęć zrobienia manicure wszelkimi niezbędnymi środkami nie do końca się przekłada. W miejscach takich jak Londyn, Melbourne i Auckland manicure na świeżym powietrzu albo nie był dozwolony, albo nigdy go nie zdjęto - ale to nie znaczy, że ludzie nie tęsknili za polerowaniem.
W dniu, w którym ludzie mogli wrócić do salonów (po zamknięciu), wszyscy zostali natychmiast zarezerwowani.
„Lockdown przyniósł głębsze uznanie dla dobrego samopoczucia, jakie te zabiegi wywierają na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne” - mówi Sherrille Riley, założycielka London’s Paznokcie i brwi Mayfair , który zauważa, że liczba spotkań wzrosła od razu po ponownym otwarciu w lipcu po zamknięciu. Chociaż zauważa, że klienci dużo bardziej oczekują czystości i przestrzeni osobistej.
Podobnie jest w Nowej Zelandii, mówi Hillary Eaton, amerykańska dziennikarka kulinarna, która przeniosła się do Auckland na początku tego roku. „W dniu, w którym ludzie mogli wrócić do salonów (po zamknięciu), wszyscy zostali natychmiast zarezerwowani” - mówi. „Nikt nie wydaje się być zbyt zmartwiony z żadnej strony, a poza maskami jest to całkiem normalne. Regularnie chodzę po żelowe przedłużenia i wypełnienia pleców raz na dwa tygodnie ”.
Miejsca takie jak Australia pozostają jednak stosunkowo zamknięte, a manicure na świeżym powietrzu jest nielegalny. „Każdy, kto regularnie robi sobie paznokcie, wie, że chodzi o coś więcej niż tylko manicure… to swego rodzaju ceremonia” - mówi Victoria Fox, założycielka MISS FOX Melbourne , który jest optymistą, jeśli chodzi o zajęte ponowne otwarcie, mimo że nie wie, kiedy to nastąpi.
shingeki no kyojin sezon 3 część 2 data premiery
W Stanach wielu właścicieli firm jest na wyczerpaniu. Zadzwonił Tran Wills, współzałożyciel sieci salonów w Kolorado i Kalifornii Płaszcz bazowy , trwale zamknęło lokalizację Downtown LA z powodu pandemii. Była jednym z wielu właścicieli salonów krytycznych wobec operacji na świeżym powietrzu, ale ostatecznie musiała wziąć w nich udział. „Jest to niezrównoważone, niebezpieczne i niehigieniczne zarówno dla pracowników salonu, jak i dla gości” - mówi, zauważając, że wytrzymała tak długo, jak jej firma mogła, zanim otworzyła wyskakujące okienko na dachu hotelu, które spełnia znacznie surowsze standardy higieny niż wymagane. „Możemy pójść na zakupy po zbędne rzeczy, zjeść brunch z przyjaciółmi, polecieć samolotem, odwiedzić dentystę w celu rutynowego czyszczenia i pójść na plażę. Dziś możemy zrobić dosłownie wszystko oprócz pracy ”- mówi.
Michelle Saunders , sławna stylistka paznokci, właścicielka wymarzonego sklepu z paznokciami, Saunders & James , w Oakland na początku tego roku nie było nawet otwarte dwa miesiące, kiedy wybuchła pandemia, ale nie ma miejsca, aby otworzyć się na zewnątrz. „Krajobraz przyszłości salonów paznokci jest nadal skażony tą pandemią i nigdy nie możemy odzyskać tego straconego czasu, finansowo lub emocjonalnie” - mówi. „Nie mam pojęcia, co przyniesie przyszłość dla mojego salonu paznokci”.
Zobacz ten post na InstagramiePost udostępniony przez Saunders & James (@saundersandjames)
Zamknięcia mogą być jednym z powodów, dla których sprzedaż produktów do paznokci w Internecie gwałtownie rośnie. „W ciągu pięciu miesięcy od rozpoczęcia blokady nasza sprzedaż internetowa wzrosła o 200 procent, a sprzedaż detaliczna w USA wzrosła o 125 procent w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku” - mówi Thea Green, założycielka Nails.INC, zauważając, że wzrost nie zwolnił. Green twierdzi, że od początku lata sprzedaż internetowa wzrosła o 400 procent w porównaniu z tym samym okresem w zeszłym roku.
powiązane historie
Podobnie Orly donosi o 800-procentowym wzroście sprzedaży online od początku roku, w tym o bezprecedensowym wzroście sprzedaży w domu Zestaw do usuwania żelu oraz najlepsze wyniki sprzedaży jesiennej kolekcji w ostatnich latach. Sally Hansen również odnotowała wzrost akcji - dosłownie. Przedstawiciel marki mówi BAZAAR.com że firma odnotowała „trzycyfrowy wzrost handlu elektronicznego” i jej nowość Błyszczący top Coat Miracle Gel uruchomienie przekroczyło oczekiwania, przynosząc 1,75 miliona dolarów w pierwszych dziewięciu tygodniach.
Jest to częściowo podsycane przez konsumentów takich jak Kristen *, którzy nadal nie mają pewności, czy udać się do swoich lokalnych salonów, nawet po otwarciu w pomieszczeniu. „Kiedyś chodziłam co trzy do czterech tygodni na pedicure i żelowy manicure”, mówi o swoim sklepie w Filadelfii. „Mój salon został ponownie otwarty, ale zastanawiałem się nad tym, czy mogę zaczekać jeszcze miesiąc lub dwa”.
Chelsea Moser, projektantka z Los Angeles, wykorzystała ten czas do eksperymentowania z nowymi produktami, takimi jak naklejki na paznokcie. „Robiłam sobie paznokcie w sposób religijny co dwa do trzech tygodni, prawdopodobnie przez ostatnie 10 lat - nigdy ich nie robiłam” - mówi, zauważając, że jest zbyt zdenerwowana, by udać się do salonu plenerowego podczas pandemii. „W ciągu miesiąca od rozpoczęcia pandemii miałem chwilę inicjacji i wziąłem ją w swoje ręce, aby nauczyć się, jak to zrobić samodzielnie. Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek wrócę do salonu paznokci. Oszczędzam też mnóstwo pieniędzy ”.
Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek wrócę do salonu paznokci.
Ale nie każdemu przychodzi to tak łatwo. „Kiedy wybuchła pandemia, próbowałem wszystkiego” - mówi Taylor *, dodając, że jej wyniki nie były zgodne ze standardami, które sobie wyznaczyła, wykonując comiesięczne manicure przez ostatnie kilka lat. Ale jej pierwsza wizyta po ponownym otwarciu też nie była świetna. „Czułam się podłączona do sieci” - mówi, zauważając, jak nerwowa i nieswojo czuła się nawet za plastikową ścianką działową, wybierając zamiast tego trasę połączeń domowych. „Znam swojego technika i ogólnie było to mniej stresujące doświadczenie. A potem poczułem się świetnie. Wróciłem do swojego normalnego ja ”.
Dla wielu manikiurzystów wejście do czyjegoś domu jest trudną decyzją. „W pewnym momencie musisz zrobić to, co najlepsze dla siebie i swojej rodziny” - mówi jeden z techników. „Gdybym był w sytuacji, w której nie musiałbym pracować przez sześć miesięcy, byłoby inaczej”. Aby zrównoważyć swoje zmartwienia, przyjmuje tylko trzy wizyty domowe tygodniowo i pobiera 250 dolarów za każdą wizytę.
Inny specjalista od paznokci, który również poprosił o anonimowość, dodaje: „Kiedy nie było bezrobocia, musiałem zarabiać. Pod koniec kwietnia zacząłem odbierać telefony i czaty od osób, których nie znałem, ale byli gotowi zapłacić cenę za wezwanie do domu, dzięki czemu łatwiej było mi się tam znaleźć ”. Jej minimum to 75 dolarów, a co drugi dzień przyjmuje tylko jednego klienta. Szacuje, że od marca widziała w ich domach od 60 do 75 klientów, ale omijanie prawa nie było zbyt zabawne. Jest teraz w trakcie zmiany kariery na coś bardziej niezawodnego - i odpornego na pandemię.
Taylor mówi, że jej wizyty domowe były bezbolesne, ale wciąż odczuwa lekkie poczucie winy - ale nie na tyle, by powstrzymać ją przed nagim przybyciem gwoździami. „Lokalny salon mojej mamy organizuje spotkania poza domem, więc może spróbuję” - mówi. „Jestem otwarty na wszelkie modyfikacje, które pozwolą branży działać bez poczucia, że robię coś podejrzanego”.
Ale nawet w całkowicie otwartych miastach sytuacja wygląda inaczej. „To zmieniło wszystko w branży paznokciowej” - mówi Jenny Duranski, właścicielka i założycielka Chicago’s Lena Rose Beauty . „Ludzie wciąż przychodzą po usługi paznokci… (ale) częstotliwość z pewnością się zmieniła. Klienci, którzy kiedyś przychodzili raz w miesiącu, teraz przychodzą raz w sezonie lub będą przychodzić tylko dwa razy w roku ”. To bardziej pokrywa się ze średnią krajową, która według danych wynosi około jednego manicure na sezon Statista .
Zobacz ten post na InstagramiePost udostępniony przez Pamperd Hands Nail Spa (@pamperedhands)
Pomimo rosnącej sprzedaży, coraz częstszych kolejek w salonach plenerowych i wizyt domowych, inni konsumenci doszli do szokującego wniosku: przyzwyczaili się do gołych paznokci. „Ta pandemia otworzyła mi oczy na to, ile wydawałem, aby nigdy nie być w pełni usatysfakcjonowanym moimi prawdziwymi gołymi paznokciami!” Moser dodaje. „To tak, jakbym zakrywał je tak długo, bo ich nie lubiłem”.
22 września kalifornijskie salony paznokci zaczęły ponownie otwierać wewnętrzne operacje w niektórych hrabstwach, ale Amy nie planuje rezygnować z działalności Pampered Hands na świeżym powietrzu. „Zakładam, że przez jakiś czas będziemy musieli pracować z 25% wydajnością, jak salony fryzjerskie, ale to tylko przypuszczenie” - mówi. Wraz ze zbliżającym się sezonem grypowym i prawdopodobnym potencjalnym wzrostem liczby nowych przypadków COVID-19 w chłodniejszych miesiącach, najprawdopodobniej będzie trwać dalej. „Mimo to musielibyśmy być otwarci 24 godziny na dobę, aby pozostać w biznesie” - dodaje Amy. „Myślę, że jeszcze długo będziemy na zewnątrz”.
* Niektóre nazwy zostały zmienione, aby chronić prywatność źródeł.