Nasty Cherry to dziewczęca grupa, w której chcielibyśmy być



Jaki Film Można Zobaczyć?
 


Włosy, fryzura, czarne włosy, moda, fajne, zabawne, brązowe włosy, grzywka, Carycy Merrin

Kiedy Charli XCX po raz pierwszy ogłosiła zespół Nasty Cherry, okrzyknęła go złym „dziewczęcym gangiem”, co jest prawdą, jeśli kiedykolwiek ich widzieliście. To grupa czterech młodych kobiet z kudłami z lat 70., które wyglądają twardo w skórzanych kurtkach i śpiewają piosenki o tym, jak radzić sobie z tatą. Ale pod rock'n'rollową fasadą grupa jest bardziej „wspólnotą siostrzaną” niż pstrokatym kwartetem muzyków. „W tym momencie zdecydowanie czujemy się jak rodzina” - mówi Gabi Bechtel, członek Nasty Cherry BAZAAR.com .



Jednak zaledwie ponad rok temu byli tylko grupą nieznajomych, którzy po raz pierwszy wprowadzili się do domu w Los Angeles, aby razem tworzyć muzykę - proces opisany w programie Netflix serial dokumentalny-spotyka rzeczywistość Jestem z zespołem: Nasty Cherry . Charli XCX zebrała cztery młode talenty i, podobnie jak Simon Cowell z One Direction i Fifth Harmony, stworzyła grupę dziewcząt, na którą marzyła, gdy była dzieckiem.



Jest wokalistka Gabi, była modelka i nowicjusz w świecie muzycznym, która wcześniej pracowała z Charlim przy teledysku; gitarzystka Chloe Chaidez, energiczna artystka, która jest także wokalistką zespołu rockowego Kitten; perkusistka Debbie Knox-Hewson, która grała na perkusji podczas trasy koncertowej z Charli; i basistka Georgia Somary, jedna z wieloletnich przyjaciółek Charli, która pracowała przy scenografii filmowej i zaczęła grać na swoim instrumencie zaledwie rok przed dołączeniem do zespołu.



To był burzliwy rok dla Nasty Cherry po spotkaniu, życiu i współpracy oraz wydaniu debiutanckiej EP-ki, Sezon 1 , 22 listopada. Mówią o tym członkowie Debbie i Gabi BAZAAR.com ich powstania.


Kręcili swoją serię Netflix przez około pięć miesięcy od listopada 2018.

Noc: To było dzikie. Wszyscy jesteśmy w tym domu na czas kręcenia. To był czas, kiedy zwolniliśmy się z pracy, nie widzieliśmy przyjaciół i skupiliśmy się wyłącznie na projekcie, aby upewnić się, że wszystko było tego warte. Nie wiem, czy było to duże ryzyko, to znaczy myślę, że osobiście i indywidualnie wszyscy byli narażeni na duże ryzyko. Ale tak naprawdę to była kula na niebie. Nie wiedzieliśmy, co z tego wyniknie.



Debbie: Myślę, że teraz, kiedy trochę minęło, zapominamy, jak szalone było siedzenie i myślenie: OK, bez presji, ale naprawdę powinniśmy napisać dobrą piosenkę. Na szczęście tak się stało, ale nie mogę sobie wyobrazić, jak bardzo by to było stresujące, gdybyśmy tego nie zrobili. Ale zaczęliśmy pisać bardzo szybko. Prawie jak tylko tam byliśmy i podzieliliśmy się pizzą i butelką szampana, po prostu zabraliśmy się do pracy.



Na szczęście wszyscy przyszliśmy naprawdę chętni, by podzielić się i otworzyć się naszymi pomysłami na piosenki. Ponieważ zanim byłem w tym zespole, dosłownie nie mogłem wymyślić nic gorszego niż powiedzenie komuś „Oto piosenka, którą napisałem”. Ale jest was czterech, którzy to robią i wszyscy jedziecie na tej samej łodzi i tak naprawdę wszyscy to bronią. Więc nagle stajesz się naprawdę pewny siebie, że potrafisz coś połączyć. To było naprawdę dzikie.

Nasty Cherry porównywano do grup takich jak The Runaways i Spice Girls, ale ich muzyczne wpływy sięgają dalej.

Noc: Dorastając, nie zwracałem zbytniej uwagi na to, kogo słucham. To było jak top 20. A potem zacząłem nasłuchiwać przez drzwi sypialni mojej siostry, i zmieniło się to w Gwen Stefani, a potem odkrywałem cały ten świat. Więc to było bardzo podobne do zespołów popowych.



Myślę, że w liceum zdecydowanie zacząłem słuchać The Runaways i ludzi takich jak Suzi Quatro, a nawet The Cramps. Zawsze kochałem Poison Ivy i po prostu ludzi, kobiety, z naprawdę mocnymi głosami i wizjami w jakimkolwiek zespole, w którym są. Nawet aktorki i wszystko w tym stylu. Nina Simone i tacy ludzie, w których właśnie stworzyli swój własny świat.

Debbie: Dla mnie zawsze istniał podział między muzyką, za którym naprawdę się muzycznie trzymam, a potem tylko muzycy lub artyści, których uważam za cholernie fajnych, ponieważ nie chcą brać siebie na poważnie. Słuchałem tego w równej ilości. Mój iPod byłby najgorszą rzeczą, jeśli chodzi o odtwarzanie losowe, ponieważ mielibyście The Donnas, a następnie Simona i Garfunkela, a na końcu Joan Jett.

Wizualnie, te dziewczęce zespoły, z którymi dorastałam, pomyślałam: To takie fajne. Nie próbują wyglądać jak boysband. Nie próbują przepraszać i przekradać się przez drzwi. Są takie kobiece. A więc Spice Girls, The Donnas, Lillix. Kiedy byłem młodszy, szalałem na punkcie girlsbandów.



nie wszyscy, którzy wędrują, są zagubioną piosenką

Perspektywa dołączenia do nowego zespołu i życia z nieznajomymi była po części ekscytująca i onieśmielająca.

Noc: Mam na myśli, czy to nie brzmi jak najwspanialsza rzecz na świecie? A także coś w rodzaju wielkiego kłamstwa? Kto tak robi? Więc tak, natychmiastowe podniecenie. Nigdy wcześniej nie robiłem muzyki, ale po prostu chciałem pracować z kimkolwiek, ponieważ nigdy tego nie robiłem.

Debbie: Byłem po prostu bardzo podekscytowany, ale także zdenerwowany tym, jak blisko wszyscy będziemy się zbliżać. Ponieważ wcześniej nie byłem w swoim własnym zespole. W pewnym sensie wiedziałem, och, będziemy naprawdę mieli wzloty i upadki i to będzie naprawdę intensywne. Ale zdecydowanie byłem na to gotowy.