SG Lewis świętuje bycie w tej chwili, nawet w 2020 roku



Jaki Film Można Zobaczyć?
 


SG Lewisowi wydawało się, że ukończenie pierwszego pełnometrażowego albumu w trybie lockdown zatoczyło pełne koło. Poddając się kwarantannie w domu swoich rodziców z całą rodziną na początku tego roku, pilnie pracował od stanowiska produkcyjnego na strychu, w tym samym miejscu, w którym zaczął tworzyć muzykę.



„To było naprawdę dziwne uczucie wrócić tam i skończyć album, ale w dziwny sposób pocieszające, ponieważ po prostu zabrało wiele rozproszenia”, mówi muzyk, urodzony jako Samuel George Lewis. BAZAAR.com .



Efektem końcowym jest czasy , teraz dostępne w przedsprzedaży a planowany na 19 lutego 2021. Są już trzy single: „Chemicals”, „Feed the Fire” z udziałem Lucky Daye oraz „Impact” z Channel Tres i Robyn. (Tak, the Robyn.) Lewis napisał cały album przed pandemicznym hitem; kilka ostatnich miesięcy pracy zostało zaoszczędzonych na mieszanie i pakowanie produkcji. Radosne przesłanie albumu, które zawarł od samego początku, ma teraz jeszcze głębsze znaczenie.



„Album był uroczysty, ponieważ był studium euforii i eskapizmu, które dostarczały disco w latach 70., a ja tego słuchałem i chciałem wyobrazić sobie na nowo, co by to oznaczało? Jak mogłaby brzmieć ta muzyka, gdyby muzyka mogła służyć temu samemu celowi w 2020 roku? Zdecydowanie był element celebrowania chwili, która była tematem przewodnim albumu na długo przed powstaniem COVID. A potem przybrało to inne znaczenie, gdy uderzył COVID i wraz z rozwojem roku 2020. I nieco się to zmieniło w perspektywie, chociaż rodzaj przekazu był dokładnie taki sam. Myślę, że to właśnie nabrało nowego znaczenia ”.

Lewis, obecnie znany ze swojego klimatycznego podejścia do muzyki tanecznej, wspomina swoją muzyczną podróż w szkole. „Robiłbym te okropne dubstepowe remiksy piosenek, ponieważ właśnie wymyśliłem, jak w Logice i tak dalej włożyć chybotliwy bas” - śmieje się. Mimo to zwrócił na siebie uwagę remiksem „You and I (Forever)” Jessie Ware'a z 2014 roku, dzięki któremu został podpisany.



Pierwszą piosenką, którą wydał w wytwórni, była „Warm” z artystką Frances (Sophie Cooke, częstą współpracowniczką i „muzyczną siostrą” Lewisa); utwór pojawia się na jego EPce z 2015 roku Dreszcze . „Miałem szczęście, że ludzie związali się z muzyką i tak dalej” - mówi Lewis. Jednym z jego ostatnich wydawnictw była trzyczęściowa seria EP pt Zmierzch, Ciemność, Świt, co obejmowało współpracę z takimi artystami jak Clairo i AlunaGeorge. Jednak współpraca na tym się nie kończy. Jest także uznawany za „Hallucinate” Dua Lipy i „Experience” Victorii Monét. W jego nowym projekcie możemy spodziewać się jeszcze większej liczby gości specjalnych, ale Lewis jeszcze nie powie kto.



Teraz wrócił do swojego mieszkania w Shepherd's Bush w zachodnim Londynie i nadal tworzy muzykę w domu lub w swoim studio, które znajduje się w odległości krótkiego spaceru ulicą. Podczas niektórych przestojów Lewis rozmawia BAZAAR.com o jego ostatnich współpracach, badaniu historii dyskoteki i o tym, jak to zrobić Shrek w jakiś sposób doprowadziło do jego fandomu dla The Neptunes.


Chcę porozmawiać o „Feed the Fire” z Lucky Daye. Myślę, że to świetna zabawa i chciałbym wiedzieć, jak do tego doszło.

Dziękuję bardzo. To trochę tak, jak wiele płyt, które nagrałem, więc połączyło się to częściowo. Wykonałem instrumentalną sesję w Londynie. Tego samego dnia ja i Sophie Cooke zaczęliśmy „Hallucinate”, czyli piosenkę, która po południu znalazła się na albumie Dua. Właśnie zacząłem od tego instrumentalnego i wymyśliłem ten punkt odniesienia, i nie napisałem do niego piosenki tego dnia ani nie użyłem go, ale po prostu wracałem do muzyki instrumentalnej. Kilka razy próbowałem napisać do niego górną linię i po prostu nie mogłem znaleźć odpowiedniej kieszeni. A potem byłem w Los Angeles i od lat chciałem pracować z Lucky Daye jako jego fan.



W końcu weszliśmy do sesji. Właśnie zaczęliśmy rozmawiać, spędzać czas i otwierać kilka piw. Mówił, a potem był tak, jakby najpierw spróbował na mikrofonie, po prostu podszedł do niego i refren, który słyszysz, jakby to nucił. Gdy tylko usłyszałem, jak nuci tę melodię, od razu wiedziałem. A ja na to: „Czekaj, czekaj, czekaj, co to było?” Stamtąd wszystko wydarzyło się bardzo szybko. Myślę, że był tam tylko półtorej godziny, dwie godziny.

do aru kagaku no railgun sezon 3

Stamtąd zabrałem go z powrotem do Londynu i pracowałem nad tym. Sam instrument był pierwotnie zainspirowany, na przykład, słuchałem wtedy wielu Jamiroquai i miałem szczęście pracować z Mattem Johnsonem i Simonem Hale (którzy byli w zespole). Więc Matt zagrał krótką linię syntezatora na końcu piosenki, która brzmi tak charakterystycznie jak Jamiroquai, a potem Simon wykonał aranżacje smyczkowe. Wszystkie te małe kawałki zbiegły się razem i po prostu przekształciły go w płytę, z której jestem taki dumny.

To zabawne, że wspomniałeś o wpływie Jamiroquai, ponieważ zauważyłem, że był w tym styl retro. I to też jest coś, co zauważyłem w niektórych twoich innych wydawnictwach. Zastanawiałem się, czy dorastałeś, słuchając funku i disco.

Wpływ na ten album jest zdecydowanie zamierzony. Niekoniecznie dorastałem, słuchając dużo funku i disco, a moja rodzina nie była zbyt muzykalna, gdy dorastałem. Ale potem, kiedy wkręciłem się w muzykę elektroniczną, a potem zacząłem spotykać się z didżejami, którzy uwielbiali grać płyty disco, zacząłem cofać się i wracać do starych płyt, a także do historii disco. Przeczytałem tę książkę pt Miłość ratuje dzień, chodzi o narodziny disco i coś w rodzaju Nowego Jorku z lat 70. Po prostu zafascynowała mnie tamta era i zafascynowała mnie muzyka i sposób, w jaki ta muzyka dawała mi uczucie. Myślę, że zamiast naśladować dokładnie to, jak to brzmiało, była pewna euforia i radość z muzyki, która tak mnie uzależniała. Więc po prostu przestudiowałem trochę tę epokę i myślę, że wiele z tych dźwięków rezonuje ze mną w tym czasie i w pewnym sensie przedostało się do muzyki.



Na pewno. Chcę też porozmawiać o Twojej piosence z Robyn, „Impact” sprzed kilku tygodni. Chciałbym wiedzieć, jak to się stało.

Tak więc to znowu łączyło się etapami. Ja i mój przyjaciel Orlando (Higginbottom), który produkował pod nazwą Totally Enormous Extinct Dinosaurs, byliśmy w jego domu w Los Angeles. Zaczęliśmy w jego domu, co stało się „Impaktem”. Miałem instrumental, a potem mojego przyjaciela Channel Tres - w zasadzie znaliśmy się od kilku lat i stworzyliśmy kilka piosenek, ale tak naprawdę nigdy niczego nie wydaliśmy. Weszliśmy do studia i kiedy wchodzimy do studia, zawsze pijemy razem dużo tequili. Więc trochę się upiliśmy, a potem jakby - napisał pierwszą serię „Impact” i nagrał ją. A potem po prostu tak bardzo wibrowaliśmy.

Więc zamiast dokończyć piosenkę, powiedzieliśmy: „Chodźmy!” A potem, następnego dnia, pomyślałem: „Och, jakbyśmy nie mieli refrenu”. A potem spróbowaliśmy refrenu w innej sesji, w której mówiliśmy: „Och, po prostu nie możemy tego zrozumieć”. Więc wtedy pomyśleliśmy: „Cóż, może to będzie jak duet”. A potem pomyśleliśmy: nie. Usiedliśmy i pomyśleliśmy: „Jeśli moglibyśmy dostać kogokolwiek na przebieg tej płyty, kogo byśmy dostali?”. A Channel dopiero co był w trasie, supportując Robyn, i myślę, że stworzyli naprawdę, naprawdę niesamowite połączenie podczas trasy. Więc wysłaliśmy płytę do Robyn, a ona wróciła i pomyślała: „Tak, chciałbym napisać do tego refren”.

Więc przeszliśmy tam iz powrotem przez blokadę i po prostu pracowaliśmy nad tym refrenem, a ona jest niesamowitą artystką i ma takie wyczucie szczegółów. Więc po prostu dopracowaliśmy szczegóły płyty, aż wszyscy byliśmy z niej bardzo zadowoleni. To było jak spełnienie marzeń, aby wydać płytę z Robyn i mieć z nią Channel na tej płycie, co było naprawdę wyjątkowe.

Wiem, że czasami będziesz chodzić na IG Live lub robić transmisje na żywo, a inni DJ-e grali w drive-in show. Z twojego doświadczenia, jaki twoim zdaniem był najlepszy sposób na nawiązanie kontaktu z fanami i słuchaczami w tej chwili?

Był okres, w którym robiłem coś, co nazywa się „wirtualnymi kuflami”, czyli w zasadzie to, że byłem (kontynuowałem) na Instagramie na żywo i piłem kufle z fanami, co było świetną zabawą. Fajnie jest z nimi rozmawiać. Ale potem doszedłem do tego momentu, pomyślałem: „Boże, upijam się w każdy czwartek”. Po prostu budziłem się w piątki z bólem głowy i niewiele robiłem. Więc zrobiłem sobie małą przerwę od tego. Kto wie, może przyniosę to z powrotem. Ale myślę, że różne sposoby, w jakie byliśmy w kontakcie z fanami w mediach społecznościowych, były jedną z rzeczy, które Cię napędzają. Czytanie tych wiadomości, a następnie słuchanie, jak ludzie używają muzyki, aby zapewnić odrobinę eskapizmu w tych czasach, ponieważ (w tym roku) było wiele złych wiadomości. Myślę, że to naprawdę fajne, tylko usłyszeć, że muzyka ma swój cel, a ludzie w ten sposób czerpią radość z muzyki.

Ale mój pierwszy pokaz z dystansem społecznym zrobiłam w Londynie, gdzie przestrzegane są wszystkie ograniczenia i wytyczne. Zasadniczo możesz być na stole tylko z graczami w Twojej fazie bubble z maksymalnie sześcioma osobami. Spodziewałem się, że będzie to naprawdę dziwne, gdy wszyscy usiądą i nie będą mogli tańczyć, ale nawet to, po miesiącach nie występów na żywo, było po prostu niesamowite. Czujesz, jak bardzo wszyscy chcieli po prostu wyjść i jak podekscytowani chcą po prostu być poza domem i słuchać muzyki w systemie, a nawet móc tańczyć na swoich miejscach. Więc to było naprawdę, naprawdę fajne.

Co możesz nam powiedzieć o swoim albumie?

Mam w rękawie jeszcze kilku gości, z których jestem bardzo, bardzo podekscytowany, a na albumie są ludzie, z którymi nigdy nie myślałem, że będę w stanie współpracować. Są więc momenty prawdziwego uszczypnięcia siebie. Powiedziałbym, że jest dużo więcej rodzajów lat 70. i wpływów disco. Myślę, że jeśli ci się to podoba, to świetnie. Ale jestem z tego bardzo dumny i mam nadzieję, że dostarczy trochę euforii i trochę radości w 2020 roku.

Pracowałeś już z tak wieloma niesamowitymi ludźmi, ale kto jeszcze jest na twojej liście wymarzonej współpracy?

To jest tak długie. Lista nigdy się nie kończy, ale powiedziałbym, że Justin Vernon z Bon Iver. To byłaby wymarzona współpraca. Ale z drugiej strony kocham też moją muzykę pop i nawet praca z kimś takim jak Ariana (Grande) byłaby po prostu szalona. Po prostu czuję się bardzo szczęśliwy, że jestem teraz w sytuacji, w której coraz więcej tych drzwi otwiera się i staje się możliwościami.

Jaki był jedyny album, którego nie mogłeś przestać słuchać, gdy dorastałeś?

Przypadkowo kupiłem album N.E.R.D. Kupiłem go przypadkiem, gdy miałem osiem lat i po prostu lubię wypłukiwać albumy. Myślę, że tak Obecność Neptuna ... Klony .

Co masz na myśli mówiąc, że kupiłeś to przez przypadek?

Mam wtedy jakieś osiem lat. Widziałem Shrek . Była też piosenka Smash Mouth („All Star”), na przykład „Hej, teraz jesteś gwiazdą rocka”. Więc pomyślałem: „Mamo, chcę tę piosenkę, piosenkę„ gwiazdy rocka ”. Poszła więc do HMV (sklepu muzycznego), a N.E.R.D nagrała piosenkę „Rock Star”, więc kupiła mi „Rock Star” z N.E.R.D, która jest zupełnie inna.

Wtedy myślałem: „Czekaj, co to jest?”. Ale wiesz, miałem około ośmiu lat i miałem wtedy około czterech płyt CD. To nie tak, że masz iPody i Internet. Więc utknąłem z tą płytą. Myślę, że kupiłem singiel, a potem wróciłem i ostatecznie kupiłem albumy. Po prostu zakochałem się w Pharrella i The Neptunes na siłę. A potem powoli brzmiało: „O mój Boże, to jest jak najlepsza muzyka wszechczasów”.

To jest wspaniałe. Jaka jest najgorsza rada, jaką kiedykolwiek otrzymałeś?

Ktoś mi kiedyś powiedział, że aby odnieść sukces w muzyce, komercyjnie, muszę zrobić coś, co nie wydaje mi się fajne lub mi się nie podoba. Nie mogłem stwierdzić, że jest to bardziej błędne i niepoprawne. Myślę, że jedyny raz, kiedy cokolwiek poszło mi dobrze w muzyce, to wtedy, gdy stworzyłem coś, co uważam za niesamowite i chcę się tym podzielić z jak największą liczbą ludzi. I nic innego nigdy nie zadziałało.

Jedyny raz, kiedy cokolwiek poszło mi dobrze w muzyce, to wtedy, gdy stworzyłem coś, co uważam za niesamowite i chcę się tym podzielić z jak największą liczbą ludzi.

Jaki był największy odlot w Twojej dotychczasowej karierze?

Grałem w Coachella w zeszłym roku i grałem wcześniej, ale grałem około 2:30 po południu i spodziewałem się zagrać dla kilku osób. Byłem w namiocie Mojave i tak wielu ludzi się pojawiło, że namiot osiągnął pojemność, która, jak sądzę, wynosiła około 10 000 osób. To było szalone. Po prostu, o ile mogę spojrzeć w namiocie, to były tylko ludzkie głowy. A oni po prostu odśpiewali muzykę. To był tylko moment, w którym pomyślałem: „Fajnie. Zrobiłem coś dobrze.

Czy to trochę dziwne, patrząc wstecz i myśląc o tym, jak duży był kiedyś tłum, zwłaszcza teraz, kiedy musimy być odizolowani i odlegli?

To coś, za czym bardzo tęsknię. A kiedy dorastałem, nie byłem kimś, kto naprawdę wyobrażał sobie siebie na scenie w ten sposób. Jako dziecko zawsze byłem dość nieśmiały. I nawet kiedy zacząłem koncertować, nie byłem kimś, kto naturalnie ożył na scenie. Ale myślę, że to zamknięcie i to, co w tym roku uświadomiło mi, że z biegiem lat naprawdę pokochałem to uczucie, występowanie i bycie na scenie.

Spoglądasz wstecz na coś takiego w zeszłym roku i nigdy nie brałem tego za pewnik, ale jednocześnie nie miałem pojęcia, jakie miałem szczęście. To było coś, o czym zawsze można by przypuszczać, że będzie tam w przyszłym tygodniu. I nie jest, wiesz? Nic nie jest gwarantowane. Głównym tematem tego albumu jest to, że jutro nic nie jest obiecane i możesz już nigdy nie mieć szansy świętowania chwili, w której jesteś. Więc jeśli znów się pojawią, po prostu musisz to wykorzystać.

Ten wywiad został zredagowany i skrócony dla jasności.