Ilustracja: Erin Lux Udział w pierwszym marszu kobiet w Waszyngtonie był, jeśli nie jednym z lepszych dni w moim życiu, to przynajmniej przyniósł mi ogromną ulgę. Po wygranej Trumpa zastanawiałem się, czy tylko ja byłem zły z powodu jego uwag o kobietach. Ponieważ byłem taki zły. A jako ktoś, kto był naiwny w stosunku do wielu realiów politycznych kraju przed 2016 rokiem, zaskakujące było odkrycie, że mieszkam w kraju, który głosowałby na mężczyznę, który przechwalał się chwytaniem kobiet za cipkę na bardzo wykwalifikowana kobieta. Wyrażenie tego gniewu oznaczało, że spotkał się z radosnym śmiechem wyborców Trumpa. Słysząc to, zacząłem się zastanawiać, czy żyłem w bańce, jak wielu mówiło liberałom. Może „Rozmowa w szatni” i naśmiewanie się z kobiet za okresy nie było wielka sprawa.
To było dla mnie wielka sprawa, ale ponieważ jestem kobietą, zacząłem wątpić w siebie i pomyślałem: „Cóż, może przesadziłem?”
Ale tam, na Marszu Kobiet, był dowód, że to nie ja byłem rozgniewany. W Waszyngtonie był milion innych gniewnych kobiet i około 4 miliony w całym kraju. Nie byłem sam. Nie byłam szalona, żeby się zdenerwować. Było tak wiele innych kobiet, które czuły się tak samo jak ja. To było niezwykle satysfakcjonujące.
I to było to. Marsz Kobiet był wspaniały i pozostał wspaniały na zawsze!
Żartuję. Oczywiście, że nie. Praktycznie nic się nie dzieje po dokładniejszym zbadaniu. Na przykład te czapki z cipkami okazały się dość źle przemyślane i wyobcowanie kobiet transpłciowych .