Instagram Jestem rodowitym mieszkańcem Florydy, który zmienił się w nowojorczyka, który nienawidzi oceanu. Nie jestem fanem słońca, zwierząt oceanicznych ani życia na plaży w ogóle, dlatego dziwne jest, że najbardziej zmieniające życie, duchowe i spa doświadczenie, jakie kiedykolwiek miałem na piaszczystych brzegach w pobliżu ciała woda. Nie było to jednak na plaży - nad Morzem Martwym w Izraelu.
Ponieważ od lat słyszałem o Morzu Martwym - od lekcji przedmiotów ścisłych po szkołę hebrajską - miałem wiele z góry przyjętych wyobrażeń o tym, jak będzie wyglądało to doświadczenie. Wyobrażałem sobie, że będzie to coś w rodzaju plaż, na których dorastałem w domu w Fort Lauderdale: zatłoczone, głośne i relaksujące tylko z dodatkiem alkoholu. Wiedziałem, że będę unosił się w wodzie ze względu na wysokie zasolenie, ale to było właściwie wszystko, czego byłem pewien. Mój narzeczony, choć urodził się i wychował w Izraelu, był nad morzem tylko raz jako małe dziecko, więc spędziliśmy dwa dni podczas naszego tygodnia w Izraelu w sierpniu zeszłego roku, aby spędzić romantyczne wakacje nad słonymi wybrzeżami.